Kresowianie pytają-dlaczego?

Polska to dziwny kraj.

wolyn-we-krwi-1943_300

Czy można bowiem nie mieć takich wątpliwości wobec niezrozumiałych  zachowań polskich elit politycznych. Wystarczy popatrzeć na wschód lub na zachód i od razu cisną się pytania w rodzaju, dlaczego nasze władze nie stają w obronie swoich rodaków. Pani kanclerz zza Odry nie przeszkadza, by uśmiechając się do Donalda Tuska, jednocześnie wyasygnowała pieniądze na budowę Centrum Wypędzeń w Berlinie, a Putinowi uściski z polskim premierem nie przeszkodziły w ciągłym gmatwaniu mordu w Katyniu, czy niszczeniu dowodów tragedii smoleńskiej. Nasi sąsiedzi uważają, że najważniejszy jest interes  ich państw i dla tego celu są gotowi nawet zaprzeczać prawdzie.

Tymczasem tu nad Wisłą,  osoby zajmujące kierownicze stanowiska, chcący określać się mężami stanu nie mogą zauważyć w jakim państwie pełnią swoje funkcje. Bez zmrużenia oka wysyłali i wysyłają w kolejnych kontyngentach polskich żołnierzy / ciągle słabo wyposażonych /do walki o niemożliwe do spełnienia cele. Ciągle kierują wysiłek na wspieranie innych, zupełnie zapominając o rodzimych potrzebach. Pomagając sąsiadom w drodze do Europy zupełnie zapominają o żyjących tam Polakach, którzy nie tylko nie mogą uzyskać należnych praw, podobnych do tych, jakie Polska udziela innym mniejszościom narodowym. Kolejni prezydenci wspierają rewolucję pomarańczową w Kijowie, walczą o uwolnienie byłej premier Ukrainy, a jednocześnie nie zauważają, że w kraju chory psychicznie rodak bezprawnie przebywa w więzieniu.

Z wielkim zaangażowaniem nasi decydenci uczestniczą w upamiętnianiu tragedii innych narodów w czasie ostatniej wojny, buduje się muzea, nie protestuje w odsłanianiu  pomników oprawcom naszego narodu, a jednocześnie unika się jednoznacznego potępienia ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej na kresach wschodnich przez UON i UPA.

Często można odnieść wrażenie, że druga wojna światowa rozpoczęła się 17 września, nie było okupacji niemieckiej, nie było łapanek, rozstrzeliwań, nie było Bydgoszczy, Palmir, Wawra, nie było wymordowania ludności Warszawy,  a jedynymi których dotknęły tragedie tamtych lat były ofiary holokaustu.

Mija rok za rokiem, dekada za dekadą, a prawda o ludobójstwie na Kresach Wschodnich nie doczekała się uznania w oczach polskich władz. Z wielkim wstydem i zażenowaniem obserwuję zachowanie notabli państwa polskiego w sprawie obchodów 70 rocznicy rzezi wołyńskiej. Te przepychanki parlamentarne zmierzające do ukrycia rzeczywistego rozmiaru tragedii tamtych dni, służalcze akceptowanie ukraińskiego punktu widzenia, sprzeciw wobec należytego potraktowania kolejnej rocznicy musi być oceniany, jako cyniczny i bezduszny. Czym różnili się Polacy z Katynia z tymi na Wołyniu i Podolu? Weterani tamtych dni, a już ich wielu nie pozostało wśród nas w odosobnieniu walczą o pamięć ofiar tego potwornego ludobójstwa. Czy po dwóch dekadach od tak hucznie manifestowanych  przemian, ofiary ludobójstwa z Kresów nie zadłużyli na swoją kwaterę na Powązkach i pomnik w stolicy?

Trzeba się zgodzić z poniższą oceną:” Tego nie da się pojąć zwykłą miarą ocen. To, co 70 lat temu działo się na kresach Rzeczypospolitej, należy do najokrutniejszych wydarzeń w historii całej ludzkości. Co do tego jest zgoda wśród znających historię. Ci, którzy cokolwiek wiedzą o ludobójstwie na Wołyniu, są nim głęboko poruszeni. Niestety, wiedza o tych zbrodniach jest ciągle mizerna, a wśród młodzieży praktycznie żadna. Prawie połowa Polaków nie wie o tym nic albo bardzo niewiele. Wymordowano 120 tys. ludzi, a ich śmierć jest ważna tylko dla potomków i paru organizacji społecznych.

A gdzie są polskie władze? Gdzie jest prezydent RP, marszałkowie Sejmu i Senatu czy premier polskiego rządu? Obchody 70. rocznicy rzezi na Wołyniu nie mają w nich patrona. Tak na co dzień pokłóceni i rywalizujący ze sobą – w tej jednej sprawie są jednomyślni. A precyzyjniej mówiąc, głusi na fakty i obojętni na ból krewnych ofiar.

Po raz kolejny obchody tej rocznicy stają się prywatną sprawą ostatnich żywych świadków, rodzin ofiar, organizacji pozarządowych. Tak jest od lat i żadne apele czy prośby Społecznego Komitetu Obchodów 70. rocznicy niczego nie zmieniają. Ciągle nie ma w Warszawie pomnika godnego pamięci ofiar. Są za to biurokratyczne przepychanki i odsyłanie starych, schorowanych ludzi od urzędnika do urzędnika”.

Czy to jest tylko dziwny kraj? Jako jedyny kraj w Europie, który nie kolaborował  z Niemcami w czasie wojny nie uznaje rocznicy zwycięstwa, tak jakby polscy żołnierze nie przelewali krwi za Ojczyznę, a jednocześnie tylko nieśmiało prosimy, by nam nie przypisywano współudziału w holokauście, czego nie czyni się ukraińskim, litewskim, łotewskim i innym formacjom zbrojnym SS europejskich państw aktywnie wspierającym Niemców w czasie wojny.

Stąd wydaje się być koniecznym rozpowszechnienia listu otwartego ostatniego żyjącego dowódcy samoobrony z Wołynia Płk Jana Niewińskiego, który przy wsparciu społeczników prowadzi beznadziejną walkę o zachowanie pamięci o pomordowanych i uczczeniu tej prawdopodobnie ostatniej okrągłej 70 rocznicy rzezi wołyńskiej.

Naszym obowiązkiem jest wsparcie i uczestniczenie w tych uroczystościach.

Szczegóły w liście otwartym: „Apel do mediów sprawie haniebnej postawy znacznej części posłów sejmu RP”  http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/

 

Wypowiedz się

*


− 4 = jeden